Znaki towarowe Ochrona oryginalnych części zamiennych

Klient się nie myli, gdy sprzedaż prawidłowa

Jeśli dystrybutor części zamiennych sprzedaje jednocześnie części oryginalne i nieoryginalne, powinien tak zorganizować sprzedaż, aby wyeliminować możliwość wprowadzenia klienta w błąd co do ich pochodzenia. Może posługiwać się znakami towarowymi producenta pojazdów w informacji i reklamie, ale tylko w odniesieniu do tych części.

Takie wnioski, płyną z wyroku Sądu Najwyższego z 27 października 2004 r.

Sławomir B., działający pod firmą Euro-Moto-Fan, prowadzi od 1991 r. sieć dystrybucyjną części zamiennych do samochodów włoskich. W większości są to części nieoryginalne i nieautoryzowane. Dwie spółki włoskie z siedzibą w Turynie - Fiat i Fiat-Auto - wystąpiły do sądu, domagając się zakazania mu posługiwania się znakami słownymi Fiat, Alfa Romeo i Lancia oraz znakami słowno-graficznymi (logo), w których skład wchodzą te słowa. Włosi zarzucali Sławomirowi B. naruszenie ich praw płynących z rejestracji tych znaków, a także dopuszczenie się czynu nieuczciwej konkurencji. Jest nim wedle tego przepisu takie oznaczenie towarów lub usług lub jego brak, które może wprowadzić klientów w błąd m.in. co do pochodzenia, przydatności i możliwości zastosowania.

Tak włoskie firmy oceniły posługiwanie się ich znakami w sposób przyjęty w autoryzowanych punktach sprzedaży i serwisowych: nad wejściem nazwa firmy oraz w linii poziomej znaki Fiat, Alfa Romeo, Lancia, te same znaki na postumencie przed wejściem i w witrynach. Żądały zakazu takiego umieszczania tych znaków oraz posługiwania się nimi w działalności reklamowej i informacyjnej.

Sąd I instancji uwzględnił te żądania. Nakazał też opublikowanie w dwóch dziennikach ogólnopolskich oświadczenia informującego, że należące do Sławomira B. punkty sprzedaży nie są punktami autoryzowanymi. Sąd II instancji zmienił ten wyrok. Ograniczył zakaz do posługiwania się wskazanymi znakami słowno-graficznymi. Dopuścił natomiast posługiwanie się znakami słownymi Fiat, Alfa Romeo i Lancia w celach informacyjnych.

SN uwzględnił kasację Sławomira B., ale tylko ze względu na niedoskonałości rozstrzygnięcia co do orzeczonego zakazu posługiwania się znakami słowno-graficznymi. - Tak ogólnie sformułowany zakaz wykracza poza przesłanki rozstrzygnięcia, skoro Sławomir B. zajmuje się także dystrybucją części oryginalnych - mówiła sędzia Iwona Koper. - Uchylenie tego wyroku nie jest natomiast wyrazem aprobaty dla poglądów wyrażonych w kasacji - zaznaczyła. SN nie zgadza się zwłaszcza z tezą, że znak utracił już funkcję odróżniającą, czyli wskazującą pochodzenie towaru od określonego producenta. Jeśli przedsiębiorca sprzedaje części oryginalne i nieoryginalne, musi - chcąc się posługiwać znakami słowno-graficznymi producenta tych pierwszych - tak zorganizować sprzedaż, by nie zachodziła możliwość wprowadzenia w błąd klientów. SN zgodził się jednak, że takie niebezpieczeństwo może w tym wypadku nie dotyczyć klientów profesjonalnych, prowadzących zakłady naprawcze. Sposób posługiwania się znakami towarowymi nie może też sugerować, że istnieje związek instytucjonalny między sprzedawcą a firmą mającą do nich prawo (sygn. III CK 410/03).

Izabela Lewandowska

Źródło: Rzeczpospolita 28.10.04 Nr 254